Majtko_blog

Koncert w Majtkach

Dziewczyna.

Trochę wariatka. Tak się przynajmniej może wydawać komuś, kto jej nie poznał i nie miał okazji skumać, że w tym szaleństwie jest metoda. Blondynka. Drobna. Tatuaże, deskorolka i lustrzanka u szyi. To ostatnie jest akurat bardzo ważne, bo mała robi zdjęcia. Cholernie dobre zdjęcia. Obserwując jej aktywność w social mediach, można zbudować sobie obraz osoby, która chce robić wszystko i to najlepiej tu i teraz. Żyje w niej duch miasta, które wyrywa się ze swojej historii, nieustannie przeobraża i zaskakuje. To miasto to Katowice. Dziewczyna mieszka w dziupli. No właśnie.


Dziupla.

Klub? Czasem. Mała sala koncertowa? Bywa. Galeria zdjęć? Całodobowo, choć raczej dla wybranych. Na zdjęciach wygląda na większą, jednak jest to sprytna iluzja. Dziupla ma zdolność cudownego rozciągania swojej powierzchni na potrzeby kolejnych tajnych eventów organizowanych przez jej właścicielkę. Do tej pory nikt nie odgadł, jak to się dzieje. Magia. Ta rozciągliwość prawdopodobnie pozostanie na liście odwiecznych tajemnic wszechświata. Och i najważniejsze – Dziupla to mieszkanie. Naprawdę. Dziewczyna tu mieszka. Zachowuj się zatem. Nieważne jak, po prostu się zachowuj.


Majtki

Na początku był wygłup. A może performance? No dobrze, możemy się umówić, że na katowickiej ulicy Kościuszki doszło do kreatywnego zderzenia performance’u z wygłupem, z którego ostatecznie zrodził się biznes. Dobra historia, co? Taka filmowa. Hej, panie reżyserze, łap pan za kamerę. Scenariusz się już pisze. Wróćmy jednak do majtek. Internet najpierw oszalał, a miejscowym zbielały oczy. No bo, jak to, na jednej z głównych katowickich ulic stanęła witryna z bielizną zza Brynicy – ostatecznej granicy skomplikowanych stosunków śląsko – zagłębiowskich. Majtki z Sosnowca zasypały social media, a ci, którzy nie znali Dziewczyny długo nie mieli pojęcia, co się tak naprawdę dzieje. Olśnienie nie nastąpiło nawet w momencie, kiedy do roboty wzięły się media prezentując tę lokalna osobliwość. Majtki z Sosnowca. A to dobre. „Sklep z zagłębiowską bielizną w centrum Katowic?”, pytały gazety. Dobry ruch, mała. Performance, który ciałem się stał. W tej chwili sosnowickie nachy można kupić i nosić ku chwale swagu. Najlepiej na spodniach. Albo z gumką podciągniętą pod sam pępek. Wszak „po majtkach ich poznacie”, jak mawiał ktoś wielki.


Event

Ostatni piątek. Parówa niesłychana. Trzydzieści stopni, mimo że słońce zaszło już jakiś czas temu. W Dziupli, jak w wielkim garze zupy, kotłuje się sześćdziesiąt osób. W większości zupełnie nie byle jakich. To miejsce ma niezwykłą siłę przyciągania największych freaków z całych Katowic i okolic. Artyści, dziennikarze, dziwacy, dealerzy, performerzy, kosmici oraz istoty trudne do sklasyfikowania. Bez względu na orientację, wyznanie, stan konta i umysłu. Pasują tutaj, jakby stąd przybyli i tutaj mieli trafić po załatwieniu wszystkich swoich spraw doczesnych. Przekrój wszystkiego, co jest tak bardzo niemodne, że zapewne jutro będzie ostatnim krzykiem mody. Śląska bohema. Inspirujące. Ocieram pot z czoła.

Trwa impreza promocyjna Majtek z Sosnowca pod kryptonimem The Panty’s Over. I to jest właśnie ta magia, o której pisałem wcześniej. W jednym rogu niewielkiego pomieszczenia zorganizowano niewielką, ale w pełni funkcjonalną scenę z didżejką, nagłośnieniem i wszystkim, co potrzebne jest do zagrania pełnoprawnego koncertu. Drugi róg pokoju to sklep z majtkami. Brodaty dandys handluje bielizną. Błyskają flesze. Reszta przestrzeni to widownia. Na scenie elektroniczny duet The Party’s Over, pod nią freaki w majtkach. To się nie dzieje, myślę sobie. A jednak jestem w błędzie. Czasem dobrze się mylić.

Co dalej?

Dziewczyna, foty, dziupla, majtki, imprezy, biznes. Jeśli coś ma pożreć ten podły świat, niech tym czymś będzie pokolenie kreatywnych freaków. Ja to widzę tak: z tej całej bielizny, z tych śmieci, manekinów, kolorowych masek, zdjęć, obrazków i muzyki powstaje pastelowy potwór. Bestia podnosi się w jednym z podwórek na ulicy Kościuszki, po czym idzie na spacer po Katowicach. Po drodze rozrzuca całą tę sztukę i zionie klimatem. Jak Hedora w starym filmie o Godzilli. Smacznego. Ja poproszę o dokładkę.



Tekst: Adam Bała

Foto: Anna Mika, Weronika Twardowska, Dariusz Golik


Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów